Historia

Baszta i zegary

Jeden z pierwszych zegarów w mieście ulokowano na Baszcie Ostrowskiej. Zainstalowano go tam w 1659 roku, także z dwoma tarczami, od północnej z arabskimi cyframi i od południowej strony z rzymskimi. Zegar nakręcał i konserwował zegarmistrz Niemer. Ale wojna obeszła się z nimi podobnie, jak z tymi z ratuszowej wieży.

Resztki jednej z tarcz zegarowych sprzed 1945 rokiem są dziś ciekawym eksponatem Izby Muzealnej. Gdzie zatem podziała się druga tarcza i mechanizm zegarowy? Otóż odpowiedź na to pytanie udało się znaleźć podczas jednego ze spotkań dawnych gubinian organizowanych przed laty przez Stowarzyszenie Pionierów. Obecny na spotkaniu Edward Danek wspomniał, iż w 1952 roku pracował jako elektryk w Spółdzielni Remontowo – Budowlanej „Nowa Era”. Pamięta, jak pewnego dnia, działacze Klubu Sportowego „Spójnia” pod nadzorem Mieczysława Zimnego przywieźli do warsztatu kowalskiego tejże spółdzielni mechanizm i tarczę zdjęta z baszty od południowej strony. Mechanizm miał drobne usterki, ale szybko usunął je kowal pan Leja. Po remoncie zegar wraz z tarczą został przewieziony na boisko sportowe przy ul. Budziszyńskiej. Według pomysłu działaczy zegar ustawiono na boisku przy ścianie za którą stały budynki ocalałego szpitala miejskiego (dziś stoi tam budynek pływalni). Zegar maił spełniać rolę czasomierza boiskowego, odmierzać 2 x 45 minut, czyli czas meczu. Warto wspomnieć, że w owych czasach boisko z zegarem było ewenementem. Ku zaskoczeniu działaczy zegar nie wzbudzał zachwytu kibiców. Narażony na bezpośredni wpływ warunków atmosferycznych i łatwy dostęp do mechanizmu, zegar długo nie wytrzymał. W konsekwencji mechanizm trafił na złom, a drewnianą tarczę zniszczono.

Na baszcie pozostała tarcza zegarowa od strony północnej. Ale i na nią przyszła kolej na demontaż. W czasie demontażu tarcza „wymknęła się spod kontroli” i wylądowała na obok baszty. Upadła tak szczęśliwie, że ocalała i dziś ponad można ją oglądać w Izbie Muzealnej. Przez wiele lat oczodoły po tarczach zegarowych świeciły pustką.

W 2006 roku z inicjatywy Urszuli Kondracik ze Stowarzyszenia Przyjaciół Ziemi Gubińskiej rozpoczęła się społeczna zbiórka na rzecz odtworzenie zegarów na baszcie. Zbiórka nie przyniosła pożądanej kwoty na zakup zegar. W sprawie dofinansowania przedsięwzięcia prezes S. Pilaczyński zwrócił się z prośbą do nowo wybranego burmistrza Bartłomieja Bartczaka. Jego decyzja rozwiązała problem i można było rozpocząć starania o zakup mechanizmu zegarowego. Zadanie wykonania tarczy zegarowej otrzymał stolarz pracujący w urzędzie Henryk Białoń, zaś cyfry wykonała firma Zbigniewa Poniatowskiego. Firma REK Jerzego Jurkiewicza ze Szczecina 19 maja 2008 zamontowała zegar po północnej stronie baszty. Uroczyście „ruszył” 1 czerwca o godz. 10.00 podczas Wiosny nad Nysą. Po 63 latach nieobecności zegar z baszty znów zaczął „publicznie” odmierzać gubinianom czas.

Mieszkańcy zadowoleni z takiego obrotu sprawy bardziej hojnie obdarowali zbiórkę na drugi zegar i w następnym roku podczas Wiosny nad Nysą 1 czerwca 2009 uroczyście odsłonięto zegar od strony południowej. Burmistrz dołożył brakującą część pieniędzy, tarczę wykonał znowu pan Henryk, a firma Państwa Poniatowski wykonała wskazówki i cyfry. Zdaniem wykonawcy zegarów do szczęścia brakowało im karylionu. Był to kolejny wydatek, ale inicjatorzy z SPZG postanowili uczynić wszystko, by zegary były kompletne. Wielkie słowa uznania dla firmy Państwa Poniatowskich, która w całości sfinansowała zakup urządzenia emitującego bicie zegara i hejnał.

Jak to u nas bywa części mieszkańcom przeszkadzały emitowane przez głośniki godziny „wybijane” przez zegar. Dziś dawni przeciwnicy zegara są pierwszymi informującymi o tym, że zegar nie bije. Baszta i nowe zegary wpisały się na trwałe w historię miasta. (sp)

Podobne artykuły

Sprawdź również
Zamknij
Przycisk powrotu do góry