Aktualności miejskie

Byli burmistrzowie oceniają

O pracy Bartłomieja Bartczaka w latach 2006-2024 opowiada Lech Kiertyczak

Przed 18 laty został Pan „pokonany” w walce wyborczej przez obecnego włodarza B. Bartczaka. Jak Pan ocenia – z perspektywy czasu dokonany wówczas przez mieszkańców wybór?

Każda porażka – co prawda, w jakimś stopniu boli. Ale z perspektywy lat uważam, że była to dobra decyzja mieszkańców naszego miasta, a potwierdziły to kolejne wybory samorządowe. Obecnie burmistrz – poprzez swoją osobistą decyzję – zrezygnował z ubiegania się o kolejną kadencję bycia włodarzem Gubina. Muszę zaznaczyć, że od momentu złożenia przez Niego ślubowania (przeszliśmy wówczas na „ty”) nasze kontakty i tym samym współpraca układała się i nadal przebiega – nie waham się użyć tego stwierdzenia – wręcz wzorowo! Wiadomo, że każda kadencja pracy w samorządzie jest inna. Problemów po prostu nie brakuje; w jednej są one większe, w innej mniejsze – ale związane z inną sytuacją czy to społeczną, czy też polityczną…  W większości – na lokalnym podwórku – są one związane z wpływami do miejskiego budżetu, a oczekiwania mieszkańców odnośnie inwestycji są ogromne! Jako były burmistrz miasta – bardzo pozytywnie oceniam ten okres sprawowania funkcji burmistrza miasta przez Bartka Bartczaka. Będąc od kilkunastu lat Prezesem Spółdzielni Mieszkaniowej – muszę podkreślić, że nasze wzajemne kontakty układały się i nadal układają bardzo dobrze, a burmistrz nie odmówił współpracy i pomocy w rozwiązywaniu wielu problemów.

Wspólnie prowadzimy wiele inwestycji – wspomnę chociażby o remontach niektórych ulic będących w  zasobach miasta i terenach wokół nich, należących do spółdzielni, jak ulice Pułaskiego, Os. Emilii Plater – są tego wymierne skutki. Sama Spółdzielnia Mieszkaniowa nigdy by tego nie wykonała z prostej przyczyny – braku zasobów finansowych bez współpracy i dofinansowania ze strony miasta. Mamy strefy przemysłowe – tu może nie będę skromnym – ale Specjalna Strefa Ekonomiczna zaczęła powstawać jeszcze za mojej kadencji. W tamtym okresie bezrobocie w mieście sięgało ponad 30 procent! Ale to Bartłomiej doprowadził do jego zmniejszenia, zagospodarowania i rozbudowy  strefyo kolejną część. Stwarzając – poprzez swoje działania i kontakty – warunki i możliwości do inwestycji – dziś w Gubinie mamy bezrobocie praktycznie na poziomie niemal zerowym.  Statystycznie wynosi ono w granicach 5 %. Kto ma ochotę, to pracę sobie znajdzie. Tym samym prace w Gubinie znalazło bardzo dużo mieszkańców pochodzących nie tylko z Ukrainy, którzy – uciekając przed konfliktem zbrojnym – trafili do pracy w naszym mieście. Tym samym znaleźli u nas warunki ekonomiczne i społeczne do zamieszkania, a ich dzieci mają zapewniona naukę w szkołach i świetnie się asymilują ze swoimi rówieśnikami. Każda inwestycja, jaka została zrealizowana w Gubinie za jego kadencji – po prostu cieszy. Ja jestem rodowitym mieszkańcem naszego miasta, a każdy sukces burmistrza i Rady Miejskiej – jest również, naszym – oraz w części moim, osobistym sukcesem!!! Nie mogłem się pogodzić z faktem, że za mojej kadencji zostało zlikwidowane połączenie kolejowe Gubina z Zieloną Górą; powodując tym samym zahamowanie niejako rozwoju naszego miasta i wzrost bezrobocia w tym okresie.

Osobiście skorzystałem z możliwości przejazdu  pociągiem na trasie Gubin – Z. Góra, co prawda nie był to inauguracyjny przejazd, ale w późniejszym terminie. Obecnie koniecznym  jest przywrócenie połączeń autobusowych  z południową częścią województwa, tj. z Lubskiem, Żarami – gdzie w tamtejszej lecznicy leczy się wiele naszych seniorów..

Zdecydował się Pan również do kandydowania w mającej się niebawem rozpocząć kadencji do Rady Powiatu Krośnieńskiego. Jakie względy spowodowały podjęcie tej decyzji?

Czytając programy wyborcze niektórych kandydatów, komitetów i sztabów wyborczych(również naszych – lokalnych) odnośnie ich zamierzeń- mając wiedzę i doświadczenie samorządowe – stawiam następującą tezę: gdyby im się udało zrealizować te obietnice, chociażby w jakiś 20 procentach, to Gubin stałby się jednym z najlepiej rozwijających miast w Polsce!… Ale realia są inne,  a marzenia inne. Nie jest to tak, że realizuje się wszystkie swoje marzenia. Po prostu nie pozwalają na to realia i finansowe i społeczne. Dziś, gdy większość Komitetów i Sztabów Wyborczych np. obiecuje – jakie drogi wyremontuje – to ja stawiam po prostu pytanie: jakimi nakładami i skąd samorząd ma wziąć środki na oświatę, służbę zdrowia, nie wspominając o ludziach starych – naszych seniorach, bezpieczeństwie… Przez 6 lat –  byłem burmistrzem miasta, od roku 2010 jestem Prezesem Spółdzielni Mieszkaniowej oraz byłym radnym Powiatu Krośnieńskiego przez dwie kolejne kadencje, w latach 2010 – 2018, a  mając wiedzę i doświadczenie – ponownie postanowiłem kandydować do Rady Powiatu Krośnieńskiego z Komitetu Obywatelskiego Trzecia Droga.

Swoją kandydaturę na stanowisko burmistrza Gubina wysunęła Justyna Karpisiak – dotychczasowa zastępca. Czy będzie to dobry wybór?

Każdy gospodarz ma swoją wizję rozwoju miasta, a ona zależy również od zespołu ludzi z którymi będzie współpracować – od Rady Miejskiej. Z tego, co ja się orientuję i rozmawiam z mieszkańcami miasta – jedynym zarzutem jest to, że „Ona już była i pracowała z burmistrzem Bartczakiem”. Nie są to jednak żadne argumenty; wg mojej wiedzy i współpracy na niwie lokalnego samorządu – uważam, że Pani Karpisiak nie jest dobrym kandydatem. Jest po prostu BARDZO DOBRYM KANDYDATEM do sprawowania tego urzędu. Przed laty udzielając wywiadu „Gazecie Lubuskiej” – zadano mi pytanie: kogo widziałbym na stanowisku burmistrza miasta – odpowiedziałem wówczas – zgodnie z moim przekonaniem, że moim marzeniem jest to, aby te funkcję objęła kobieta! W chwili obecnej moje marzenie znajduje się „w połowie drogi”. Może się ono spełnić. Jako były burmistrz, samorządowiec i rodowity mieszkaniec – oddam swój głos na Justynę Karpisiak w nadchodzących wyborach. Wierzę w kobiety, a jeżeli tak się stanie – będzie to spełnieniem mojego marzenia z 2010 roku. Po 18 latach pracy w lokalnym samorządzie , żadne argumenty typu „Ona już była”  – nie mają znaczenia. Każdy, kto sprawuje podobny urząd – ma tym samym swoją osobistą wizję. Jest to całkiem cos innego, niż pełnienie funkcji wiceburmistrza; taka wiedza i doświadczenie może tylko procentować! Dla jednych jest koniecznym zbudowanie placu zabaw dla dzieci, dla innych koniecznym remont jednej z ulic, nie „ruszanej” w pracach remontowych przez przysłowiowe dwie dekady; dla jeszcze innych bezproblemowy dojazd komunikacją miejską na cmentarz lub do miejskiej przychodni. Zadań jest bardzo dużo.

Dziękuję za rozmowę.

Antoni Barabasz

Podobne artykuły

Przycisk powrotu do góry