Aktualności miejskie

Czas podsumowania i nowego otwarcia

7 kwietnia, czyli za około 2 miesiące, oddamy głosy w wyborach samorządowych. To w pierwszą niedzielę kwietnia zdecydujemy kto zasiądzie w Radzie Miejskiej, Radzie Powiatu, Sejmiku Województwa oraz o tym, kto będzie burmistrzem przez następne 5 lat. Tym samym postanowiliśmy przeprowadzić wywiad, formę podsumowania ostatniej kadencji, z obecnym włodarzem Gubina Bartłomiejem Bartczakiem.

W tym roku mija 18 lat odkąd mieszkańcy wybrali Pana po raz pierwszy na Burmistrza, co oznacza, że jest Pan pełnoletnim włodarzem. A tak na poważnie – jak w ciągu 4 kadencji zmieniło się kierowanie miastem?

Powtórzę to, co już wielokrotnie mówiłem – zarządzenie samorządem stało się bardzo skomplikowane. To prawda, że w ostatnich latach udało się nam pozyskać wiele środków zewnętrznych na realizację konkretnych inwestycji, dzięki czemu zrobimy milowy krok w rozwoju miasta. W skrócie powiem tak, samorządy doszły do takiego momentu, że mają pieniądze, żeby dochodami przykryć wydatki. Na nic więcej w obecnej sytuacji nie stać wielu gmin czy powiatów. Tu kluczem do rozwoju są środki zewnętrzne, one dają paliwo do gigantycznego rozwoju. Jeśli je pozyskujesz – idziesz do przodu, jeśli nie – zostajesz w miejscu i patrzysz jak inni ci odjeżdżają.

No właśnie ostatnio słychać było krytykę, że to niesprawiedliwe, że Gubin dostał z Polskiego Ładu prawie 60 mln zł, a Krosno tylko 20 mln zł.

 Jako burmistrz Gubina dbam o rozwój Gubina. Jestem menedżerem, którego wynajęli mieszkańcy, żeby rozwijał ich małą ojczyznę. Są kwestie w których współpracujemy z innymi samorządami, ale są też kwestie gdzie trzeba patrzeć tylko na siebie i iść po zwycięstwo. W tym rozdaniu pieniędzy rządowych byliśmy nie tylko najlepsi w powiecie, ale i w województwie nasz wynik plasuje nas wśród liderów. Kiedyś zlikwidowano wojsko z Gubina, nie wprowadzono wtedy żadnego programu osłonowego dla rodzin wojskowych. Miasto pogrążyło się w chaosie, bezrobociu i biedzie. Nikt nam wtedy nie pomógł. Tylko dzięki wspólnemu wysiłkowi wyszliśmy po latach walki na prostą. Ciężkie czasy produkują odważnych ludzi. Z tego kryzysu wyłoniło się wielu ciekawych małych i średnich przedsiębiorców, którzy z powodzeniem konkurują dziś na rynku europejskim. Równolegle, my jako samorząd Gubina mieliśmy za zadanie dźwignąć miasto z zapaści – w obu przypadkach misja zakończyła się sukcesem.

Wielu samorządowców z całego kraju narzeka na brak finansów, coraz większą ilość zadań i inne problemy. Czy to prawda, a jeśli tak, to jakie mogą być rozwiązania?

Na temat braku funduszy odpowiedziałem w poprzednim pytaniu. Jakie są rozwiązania? Z pewnością należałoby zmienić ustawy określające finansowanie samorządów i zwiększyć wpływy w udziałach z podatków. Są to rozwiązania centralne, ale włodarze też mają wpływ na zapewnienie dochodów bieżących swoich gmin. Przypomnę, że dzięki pozyskaniu inwestora i uzbrojeniu strefy w dzielnicy południowej, niebawem przy ul. Śląskiej powstanie hala produkcyjno-magazynowa o powierzchni ponad 100.000 m2. W ten sposób zapewnimy coroczny potężny zastrzyk gotówki do miejskiej kasy. Liczymy, że będzie to rocznie ponad 5 mln zł różnych podatków. Na ostatniej sesji zaprezentowałem dwóch innych inwestorów, którzy wynajmą od nas grunty związane z energią odnawialną w tym przypadku mówimy o blisko 8 mln zł przez najbliższe 30 lat.

Gdy cofniemy się w czasie i przypomnimy sobie Gubin z początku XXI, to gdy zestawimy ten obraz z dzisiejszym miastem to zauważymy wiele zmian. Które są dla Pana najistotniejsze i najcenniejsze?

 Osobiście chyba najbardziej jestem zadowolony z poziomu życia mieszkańców, który totalnie się zmienił. Pamiętam, że na początku mojej pierwszej kadencji mieliśmy ponad 30% bezrobocia, a dzisiaj bez pracy jest ten, kto tak naprawdę nie chce pracować. Było to możliwe dzięki ogromnej przedsiębiorczości naszych mieszkańców, ale także uzbrojeniu terenów przemysłowych, ściąganiu inwestorów oraz świetnej współpracy z Guben. Ponadto bardzo doceniam to jak dzięki pozyskaniu środków unijnych zmieniły się oblicza naszych przedszkoli i szkół, które już nie przypominają budynków sprzed kilkunastu lat. Rozpiera mnie duma, gdy patrzę na halę sportową przy Szkole Podstawowej nr 3. Dokonaliśmy wspólnie niebywałej zmiany jakościowej w ostatnich kilkunastu latach.

Wciąż jest wiele do zrobienia. Jakich inwestycji możemy się spodziewać w tym roku?

 W tym roku rozpoczniemy remonty kilkunastu ulic w mieście, na co pozyskaliśmy ponad 40 mln zł. Za chwilę ruszymy z budową stadionu, na co otrzymaliśmy 15-milionowe dofinansowanie. Właśnie wyłoniliśmy wykonawcę na budowę drogi dojazdowej do strefy ekonomicznej, podobnie z zabytkami czyli Basztą oraz Farą. Inwestycje drogowe, które na pewno rozpoczniemy to remonty ulic Krajobrazowej i Wrzosowej, Żwirki i Wigury, Złotej, Bema, a także potężna inwestycja na os. Komorów, czyli ulice: Barlickiego, Osiedlowa, Bajkowa, Kasprzaka, Krasickiego, Brzozowa i Sezamkowa. Przypomnę, też, że na ukończeniu pozostają dokumentacje kolejnych ulic po ich uzyskaniu przystąpimy do realizacji również i tych zadań drogowych.

Praktycznie dokładnie za 2 miesiące mieszkańcy po raz kolejny pójdą na wybory. Tym razem decydować będziemy o tym, kto ma nas reprezentować na poszczególnych szczeblach samorządu. Jaka jest Pana decyzja – czy po raz kolejny będzie ubiegał się Pan o stanowisko Burmistrza?

Blisko dwa lata temu podjąłem decyzję o tym, że to będzie moja ostatnia kadencja. O niej wiedzieli tylko moi najbliżsi współpracownicy. Chciałem jednocześnie, żeby ta kadencja była rekordowa pod względem pozyskanych środków, wykonanych inwestycji oraz zależało mi na potężnym inwestorze, który na lata zabezpieczy budżet miasta oraz zaoferuje dobrze płatne miejsca pracy tak, żeby żaden Gubinianin nigdy nie musiał wyjeżdżać z miasta, żeby zarobić na utrzymanie swojej rodziny. W ciszy realizowałem swój plan, tym razem jednak nie chodziło mi o to, żeby zapracować u mieszkańców na moją piątą kadencję z rzędu, tylko o godne pożegnanie. W maratonie tak trzeba rozkładać siły, żeby ta końcówka była sprintem.

To dość zaskakujące i prawdopodobnie wielu mieszkańców podzieli to zdanie. Skąd takie stanowisko?

Osiemnaście lat zarządzania miastem to bardzo długi czas. Sama praca daje mnóstwo satysfakcji, możliwości spotykania się z mieszkańcami i rozwiązywania ich problemów. Mam w pamięci wiele takich sytuacji, kiedyś jak chodziłem z ulotkami jedna mieszkanka na mój widok się rozpłakała – myślałem, pewnie coś narozrabiałem, okazało się, że Pani będąc na zakręcie życiowym dostała od nas pomoc w postaci mieszkania socjalnego co pozwoliło jej wyjść na prostą. Jako burmistrz martwisz się o inwestycje w mieście, wysoki poziom oświaty, ale też odpowiadasz za to, żeby wszyscy na czas dostali swoje pensje – a te pieniądze przecież trzeba wypracować.

W takim razie co dalej? Czy widzi Pan odpowiedniego kandydata, który powinien zarządzać miastem, a jeśli tak – to dlaczego akurat ta osoba?

Na to pytanie mogę szybko i łatwo odpowiedzieć – uważam, że najlepszą osobą na to stanowisko będzie Justyna Karpisiak, która przez ten cały czas była ze mną,  pracowała jako moja zastępczyni. To doświadczony samorządowiec z własnymi poglądami, doskonale znający problemy mieszkańców i myślący rozwiązaniami. Dodam, że ukończyła studia o specjalizacji finanse publiczne na Wydziale Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego, a przed Urzędem pracowała w lokalnym oddziale banku PKO BP. Przez lata nabrałem ogromnego szacunku do jej kompetencji, wiedzy, umiejętności rozwiązywania konfliktów oraz łatwości w nawiązywaniu relacji. Jako wiceburmistrz pozostawała nieco w moim cieniu, ale zapewniam, że w tym czasie wykonywała ciężką pracę, której efekty wszyscy dziś widzimy. Jestem przekonany, że to właśnie ona jest jedynym właściwym kandydatem na to stanowisko, a nasze miasto dzięki niej zrobi kolejny epokowy krok w rozwoju. Należy się jej spory bukiet róż ode mnie!

To wszystko oznacza, że kończy się pewna epoka, a to oznacza, że pojawi się wiele plotek i domysłów. Jaki ma Pan plan na siebie? Czy ubiega się Pan o inne stanowisko w nadchodzących wyborach?

Osobiście wycofuję się z polityki i nie będę kandydował w zbliżających się wyborach samorządowych. Jednocześnie jeszcze jakiś czas pozostanę wierny Euromiastu Gubin – Guben, chociaż jeszcze nie wiem kto i jak wykorzysta moje doświadczenie. Na pewno będę miał więcej czasu dla swojej już nastoletniej córki i chętnie zajmę się podreperowaniem swojego zdrowia bo przez ostatnie lata nie było czasu chorować, praca była zawsze najważniejsza.

Na koniec chciałbym ogromnie podziękować wszystkim mieszkańcom, dzięki którym 18 ostatnich lat piastowałem tę zaszczytną funkcję burmistrza miasta Gubina. Pewnie wielu z nich, którzy na mnie głosowali ma dziś satysfakcję, szczególnie mam tu na myśli pamiętne wybory w roku 2006. Wtedy to Gubinianie sporo ryzykowali powierzając stery miasta takiemu młokosowi jak ja – miałem przecież wtedy tylko 28 lat. Zapewne są też tacy którym nadepnąłem na odcisk, podjąłem decyzję nie po ich myśli czy w inny sposób uraziłem – pozostaje mi tylko przeprosić i prosić o wybaczenie, jestem tylko niedoskonałym człowiekiem, który także popełnia błędy.

To była wspaniała przygoda, wielka nobilitacja i niesamowity czas mojego rozwoju a co za tym idzie rozwoju miasta. Praca dla Was była ogromnym zaszczytem i dawała mi mnóstwo satysfakcji. Chyba nie znajdę słów, które dokładnie opiszą emocje, które teraz czuję… Po prostu dziękuję, za wszystko Państwu, moim pracownikom oraz radnym z którymi dla Was zmienialiśmy Gubin!

Podobne artykuły

Przycisk powrotu do góry