Kultura

Odkrywanie Grecji

Kierownik gubińskiej galerii „Ratusz” GDK Waldemar Pawlikowski na jakiś czas oderwał się od „szarej rzeczywistości” i pojechał w świat. Gdzie? Do Grecji. W plenerze brali udział artyści ze Słowacji, Bułgarii, Rosji, Włoch, Polski i Grecji. Jakie przywiózł wrażenia? Opowiedział naszej gazecie.

–  Co prawda już dawno archeolodzy przekopali ten teren, ale moje odkrywanie Grecji miało zupełnie inny charakter. Czas pandemii zbytnio nie sprzyja podróżom, ale po załatwieniu wszelkich niezbędnych formalności związanych z Covidem, postanowiłem przyjąć zaproszenie i pojechałem na Międzynarodowy Plener Malarski pt. „Kolory Hellady”. Organizatorką pleneru była Helena Zadrejko – artystka od wielu lat mieszkająca w Grecji, która podejmuje trud organizacyjny takich malarskich spotkań. Przez jej plenery przewinęło się wiele wybitnych osobowości twórczych – nie tylko z Polski. Pani Helena, znając moją wcześniejszą twórczość malarską, była ciekawa jak poradzę sobie z mocnymi kontrastami, światłem i kolorem na Peloponezie. Zresztą ja też. Przyzwyczajony do wyciszonej kolorystyki naszego pejzażu rzuciłem wyzwanie słońcu, a raczej ono mnie.

W plenerze brali udział artyści ze Słowacji, Bułgarii, Rosji, Włoch, Polski i oczywiście z Grecji. Miałem tę przyjemność być zakwaterowany razem z Andriejem Szirokowem, artystą z centralnej Rosji. Artystę do tej pory znałem tylko z albumów malarstwa, które miałem w domu. Takie spotkanie było dla mnie wielkim zaskoczeniem. Zresztą muszę przyznać, że jego osoba bardzo wpłynęła na mój sposób pracy, gdyż Andriej wykazywał się niesamowitą witalnością twórczą, zaczynając swój dzień od godz. 5.00 rano, wychodząc w plener z farbami. Przy takim towarzyszu trudno było się obijać, a ja z natury jestem raczej leniwy.

O dziwo namalowałem dziewięć obrazów. Jak na razie to mój plenerowy rekord (Szirokow ponad dwadzieścia). Jednak tu do końca nie chodzi o ilość, ale jakość. Rosyjska szkoła malarstwa ma ugruntowaną pozycję w świecie sztuki. Kolega podzielił się ze mną swoimi doświadczeniami warsztatowymi. Mam nadzieje, że on również zauważył coś ciekawego w moich obrazach. Przyznam, że nowe miejsca jak i miasto Nafplion, które było naszą bazą wypadową, wpływały na dużą chęć notacji odmiennych krajobrazów i malarskich rozwiązań. Upalne słońce może nie zachęcało do wzmożonej pracy, jednak wrażenia estetyczne i namacalne spotkanie z bogatą, żywą historią zrobiły swoje. Oczywiście oprócz pracy było dużo zwiedzania, wszak antycznych perełek tu nie brakuje (Ateny, Nafplio, Mykeny, Epidauros). Już teraz się nie dziwię, że nasi malarza swego czasu wyruszali w dalekie wędrówki po świecie, szukając inspiracji.

W moim przypadku Grecja zmieniła moją paletę barwną, a sam wyjazd zweryfikował spojrzenie na sztukę antyczną. Tak na marginesie przyznam, że nie wiedziałem, iż Grecy przykładają tak wielką uwagę do sjesty. Moje ciche granie na gitarze w tych godzinach nie budziło zachwytu, a wręcz przeciwnie – budziło ich ze snu. O dziwo nikomu nie przeszkadzały wysokotonowe śpiewy po godz. 22.00. Jak widać co kraj, to obyczaj. Kolejny etap moich malarskich podróży zahaczył o Transylwanię w Rumunii. Jednak to opowieść na inną okazję.

– A plany najbliższe? – Mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości w naszej galerii podzielę się z państwem namalowanymi obrazami. (wpsp)

Podobne artykuły

Sprawdź również
Zamknij
Przycisk powrotu do góry