Kultura

Piekno w obrazach

Do 18 listopada można podziwiać w Galerii “Ratusz” Gubińskiego Domu Kultury wystawę malarstwa Doroty Komar – Zmyślony. Artystka jest absolwentką PWSSP w Poznaniu. Malarstwo studiowała w pracowniach Tadeusza Brzozowskiego i Jana Świtki. Ma na koncie ponad trzydzieści wystaw indywidualnych.

Brała także udział w wielu wystawach zbiorowych i ogólnopolskich plenerach malarskich. Na stałe związana ze środowiskiem zielonogórskim. Uprawia malarstwo, rysunek i grafikę projektową. Dorota Komar-Zmyślony to artystka wymykająca się kanonicznym ocenom. Jej twórczość pozwala na spisanie swoistego traktatu o malarstwie. Skoro traktat szczególny, to i słowa – klucze winny należeć do tej kategorii. Niepokorny esteta, Leonardo przyszedł mi w sukurs pisząc o podstawach sztuki: misura e inventio – miara i pomysł, reguła i twórczość. Piękno w obrazach Doroty mierzy się szczególną miarą. Przyjmując postawę pluralizmu estetycznego, jest nią właściwość „bytu” który maluje i jego działanie na odbiorcę. Proporcje, to wartość, której nigdy nie ustala a priori, bo jak zmierzyć sferę duchową, którą obdarzyła swoich bohaterów. Barwa jest uwarunkowana nie tylko własną kolorystyką bytów, ale także ciał sąsiadujących, powietrzem, wreszcie oczami, które dzieło oglądają. Podobnie kontury zmieniają się pod wpływem kompozycji i dzieje się to często ku zaskoczeniu samej autorki. Wszak złudzenia optyczne stanowi rzeczywistość naszego oglądu. Wzrok i widzenie to dar szczególny, jakim natura obdarowała Dorotę. Oko mówi o świecie więcej i dokładniej niż myśl. Staje się więc jej malarstwo filozofią. Pełne aspiracji kognitywistycznych, stosując na płaszczyźnie perspektywę i światłocień, przedstawia tajemniczy, trójwymiarowy świat. Niepodobna tego robić intuicyjnie. Przewrotność w obrazowaniu rzeczywistości, umiłowanie zdeformowanych twarzy obdarzonych wszystkowidzącym okiem, skrytych w gęstwinie cyzelatorsko opracowanych włosów, seksualność walcząca o prawo do uwolnienia… A wszystko w ferii ekspresyjnie kładzionych barw. Jednak już bez nonszalancji psychologicznego przekazu. Jakby na przekór myśli, subtelnie zestawione, przytulone do siebie, tylko czasem z malarstwa gestu wynika mocny, barwny kontrapunkt.

Stosując zwrot Dantego, malarstwo Doroty jest „wnuczką natury”, bo zrodziła ona wszystkie rzeczy widzialne. Idąc dalej jest tak dalece twórcze, że można je uznać za „krewniaczkę Boga”. Rzecz w wierności. W dziełach Doroty wierność nie jest biernością. Wierność naturze w sposób niezwykły osiąga przez zmaganie się z nią.

dr Iwona Peryt-Gierasimczuk

Podobne artykuły

Sprawdź również
Zamknij
Przycisk powrotu do góry