Kultura

Wieczór wspomnień w szkole muzycznej

W 45 rocznicę śmierci Leonarda Kuryłowicza zorganizowano wieczór wspomnień. Inicjatorem przedsięwzięcia byli: Edmund Rodziewicz i prezes Gubińskiego Towarzystwa Kultury Anna Konstanty. Spotkanie odbyło się w sali koncertowej gubińskiej Szkoły Muzycznej.

Kim był Leonard Kuryłowicz nazwany we wspomnieniowym filmie dokumentalnym Maestro Leonard? Urodził się 5 grudnia 1943 roku w Ninowo, powiecie Dzisna, województwo wileńskie w II Rzeczpospolitej Polskiej. W 1946 roku rodzina Kuryłowiczów przyjechała do Polski na tzw. Ziemie Odzyskane. Zamieszkali w Wielotowie. Młody Leonard w latach 1958-1961 uczęszczał do Społecznego Ogniska Muzycznego w Gubinie. Uczył się tam gry na akordeonie u Antoniego Salabury i Hieronima Tyla. W latach 1962-1967 uczęszczał do Państwowej Szkoły Muzycznej II-go stopnia w Zielonej Górze, gdzie uczył się gry na puzonie, a jednocześnie był nauczycielem w gubińskim ognisku muzycznym. Następnie do1974 uczęszczał do Państwowej Wyższej Szkoły Muzycznej w Poznaniu, będąc już dyrektorem SOM w Gubinie. Uczył uczniów gry na akordeonie, gitarze, klarnecie i fortepianie. Jadąc z uczniami 5 marca 1978 roku na wojewódzki przegląd do Żagania uległ wypadkowi. Uczniowie w zasadzie wyszli z wypadku bez ważniejszych obrażeń, zaś dyrektor Kuryłowicz trafił do szpitala. Zmarł 16 maja w Poznaniu. Miał wówczas tylko 35 lat.

Wieczór wspomnień rozpoczęła dyrektor Szkoły Muzycznej Beata Tecław. Edmund Rodziewicz zaprezentował zebranym film dokumentalny, którego bohaterem był L. Kuryłowicz. To około półgodzinna projekcja przybliżająca sylwetkę „Maestro Leonarda”, pokazujący jego niecodzienny charakter, życie i działalność w którym to życiu najważniejsza była szkoła i działalność na rzecz jej uczniów. Jak podkreślił E. Rodziewicz – film powstał dzięki pomocy Pawła Bardzika i Konrada Bancewicza.

Obszerny pokaz fotografii z życia L. Kuryłowicza wzbogacony wiedzą przekazał E. Rodziewicz. Maestro Leonardo wspominali: Halina Nodzak, Jarosław Felkel i Elżbieta Gorzelniak, która przez wiele lat pracowała w sekretariacie szkoły. W swoim wspomnieniu przypomniała tekst rozmowy i jeden z ostatnich kontaktów z tragicznie zmarłym dyrektorem. – Chciała by pojechał autobusem. Gdyby mnie posłuchał to by żył – powiedziała ze wzruszeniem. Podsumowaniem wieczoru wspomnień był koncert uczniów szkoły, wśród których były klarnecistki – uczennice Józefa Storto. (sp)

Podobne artykuły

Sprawdź również
Zamknij
Przycisk powrotu do góry